niedziela, 9 sierpnia 2015

Prosząc o rozgrzeszenie "Sabat" Guy N. Smith

Moje zbyt długie niepisanie jest nie do zaakceptowania. Wiem, zachowałam się jak gówniarz. Już nie będę. Ale teraz będę jeszcze bardziej gówniarska...

"Sabat" Guy N. Smith
Wszystkie 4 tomiki

Z pewnością dość intrygujące czytadełka opowiadające o byłym żołnierzu, który postanowił zostać egzorcystą. W całą jego przemianę wmieszany jest również demoniczny brat i masa przypadkowych ludzi. W tym kobiet, które dość szybko przewijają się przez łóżko, podłogę i inne miejsca mogące służyć jako plener do seksu.

Guy N. Smith ze znaną tylko sobie lekkością wprawnie przechodzi pomiędzy barwnymi opisami krajobrazu, których nie da się po prostu nie widzieć w czasie lektury. Opisy postaci, równie bogate, zdradzają jednak zbyt wiele szczegółów, przez co "Sabat" jest bardzo przewidywalny. Jak zresztą większość książek tego typu. Jest jednak pewna rzecz, która stanowczo oddziela "Sabata" od wszystkich innych utworów tego pisarza, jakie miałam okazję gościć pod swoją poduchą: nieprzewidywalność. Czy właśnie zaprzeczyłam sobie? Nie sądzę. Jakkolwiek jesteśmy w stanie przewidzieć zakończenie, jest ono przeważnie dość domyślne tak samo jak "cel" znajomości z osobnikami płci męskiej, które nasz nietypowy bohater spotyka po drodze, to metody, jakimi Sabat dochodzi do pewnych rozwiązań są bardzo zaskakujące i wahają się od aktów nekromancji, poprzez OOBE aż do okultystycznych zabiegów. Wszystko tworzy przyzwoitą i godną polecenia całość. Cięte, żartobliwe dialogi niezwykle dobrze wplatają się w klimat nie zdradzając równocześnie za wiele. Nie mamy tutaj przeładowania informacjami, ale z drugiej strony możemy mniej-więcej skonstruować jako-taki obraz postaci. Zdarzają się momenty, w których wszystko staje na głowie, nie wiedzieliśmy czy się myliliśmy, czy nasze przewidywania były słuszne. Akcja nagle się zmienia, jedno wydarzenie zadaje solidny cios naszej wizji dalszego rozwoju sytuacji, ale wszystko spokojnie i niezwykle spójnie i logicznie powraca na stare tory. Mimo, że widzimy w oddali zarys domu, do którego zmierzamy, droga, którą podążamy spowita jest gęstą mgłą. Postaci kreowane przez Smitha mają swoją rolę i oprócz powierzonego zadania niezbyt przydają się do czegokolwiek. Prosta konstrukcja każdego tomu sprawia jednak, że nawet ja zapamiętałam imiona wszystkich bohaterów. A wierzcie mi, jest to niebywały sukces! Moje wątpliwości budzi jednak zawsze miejsce, w którym toczy się akcja jego powieści. Z jednej strony hermetyczne miasteczka, z drugiej jednak strony niezwykle otwarte pod względem kulturowym. Przypominają nieco bazar, na który każdy wnosi coś od siebie. Towaru niewiele się sprzedaje, więc wiele zostaje. Ale ma to swój urok i z pewnością dodaje klimatu, jakby nie patrzeć, horrorowi. Całość trzyma fason, nie ma tutaj sprzeczności i niedomówień. Aż dziw bierze, że w takiej malutkiej książeczce zasiać można równocześnie tyle niepokoju i wątpliwości, a później zebrać z niej stokrotne plony zachwytu i odpowiedzi na wszystkie pytania. Nawet te najbardziej niewygodne. Osobiście nie mogę się doczekać, gdy jakiś reżyser porwie się na ekranizację tej serii, jeśli jeszcze takowy śmiałek się nie znalazł!
Z całą pewnością mogę polecić "Sabata". Nawet jeśli nie jako wielki trakt filozoficzny, to jako miłą lekturkę do poduszki, pocieszne czytadełko dla fanów autora.

Jak dla mnie, najlepsza seria autora! Oczywiście "Kraby" się bronią, ale z pewnością opowieść o byłym egzorcyście bawiącym się w detektywa trafi do większej liczby odbiorców. Z pewnością warte polecenia, przeczytania i zapamiętania. Kto wie? Może Marvel doda jeszcze jednego superbohatera? To byłoby niezwykle zabawne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz