Studia to taki paskudny czas w zyciu
każdego studenta, kiedy czyta sie to, co trzeba a nie to, na co ma
sie akurat ochotę. Udało mi sie jednak znaleść troszkę czasu na
pewien "horror realistyczny", jak to zgrabnie ujęto na
okładce. Czas do tego również przesiąknięty był podobna
atmosferą... Za czytanie wziełam sie pilnując uczniów piszących
próbny egzamin gimnazjalny.
Na samym początku pragnę zwrócic uwagę na cos, co w czasie lektury doprowadziło mnie do niemalże furii: brak kilku stron, i to w stanowczo najfajniejszych momentach. Kilka z nich, w samym środku akcji jest po prostu pustych. I nie, nie jest to celowy zabieg. Udało mi sie szybko uzupełnić wiedzę z przerażającej bieli za pomocą chomikuj.pl (wybaczcie mi, błagam...) i przyjemność czytania wróciła. Książeczka sama w sobie nie pociąga wygladem, ale ja wiem, że takie skromnie wyglądające i zaniedbane egzemplarze przewaznie kryją w sobie wyjątkowo dużo dobrego. Tym razem było podobnie.
Giełdziarz to mieszkaniec Krakówka, który stara się wybić. Robi to jednak bez uzycia duplomow i znajomości, ale poprzez paserstwo. Nie tylko jemu przyświeca ten w tym trudnym, pełnym przeciwności świecie. Ludzie, którzy go otaczają, to przewaznie równi mu pod wzgledem statusu pechowcy, albo po ostu ludzi, którym zabrakło czegoś, aby odnieść sukces. Smuci nie tlyko ubogośc świata przedstawionego i to, jak mało wiemy o bohaterach. Na początku myślałam,że to celowe, aby każdy mógł poczuc sie bohaterem, ale szybko odpuściłam. Profile psychologiczne? Użycie tego okreslenia w kontekście "Horror show" to mocne nadużycie. Żadna z postaci nie powala. Wszytsko grzecznie układa się w całośc. Potrzymane ciągi przyczynowo-skutkowe i widać przemyslenie pewnych kwestii przez autora, ale jak dla mnie ta historia od samego początku została skazana na taki obrót spraw, co bardzo mnie wkurzyło. Nikt nie miał absolutnie żadnego wyboru. Wszystko toczyło sie według niebywale przewidywalnego scenariusza. Niby przeciętnie inteligentni bohaterowie, a okazuje się, że potrafią wybrać zawsze mniejsze zło... Tak, jakby ten incydent miałby byc ich wielkim, a może i nawet pierwszym, prawdziwym sukcesem. Marne pocieszenie dla ledwo skleconej rodziny dręczonej alkoholem i bezrobociem.
Na samym początku pragnę zwrócic uwagę na cos, co w czasie lektury doprowadziło mnie do niemalże furii: brak kilku stron, i to w stanowczo najfajniejszych momentach. Kilka z nich, w samym środku akcji jest po prostu pustych. I nie, nie jest to celowy zabieg. Udało mi sie szybko uzupełnić wiedzę z przerażającej bieli za pomocą chomikuj.pl (wybaczcie mi, błagam...) i przyjemność czytania wróciła. Książeczka sama w sobie nie pociąga wygladem, ale ja wiem, że takie skromnie wyglądające i zaniedbane egzemplarze przewaznie kryją w sobie wyjątkowo dużo dobrego. Tym razem było podobnie.
Giełdziarz to mieszkaniec Krakówka, który stara się wybić. Robi to jednak bez uzycia duplomow i znajomości, ale poprzez paserstwo. Nie tylko jemu przyświeca ten w tym trudnym, pełnym przeciwności świecie. Ludzie, którzy go otaczają, to przewaznie równi mu pod wzgledem statusu pechowcy, albo po ostu ludzi, którym zabrakło czegoś, aby odnieść sukces. Smuci nie tlyko ubogośc świata przedstawionego i to, jak mało wiemy o bohaterach. Na początku myślałam,że to celowe, aby każdy mógł poczuc sie bohaterem, ale szybko odpuściłam. Profile psychologiczne? Użycie tego okreslenia w kontekście "Horror show" to mocne nadużycie. Żadna z postaci nie powala. Wszytsko grzecznie układa się w całośc. Potrzymane ciągi przyczynowo-skutkowe i widać przemyslenie pewnych kwestii przez autora, ale jak dla mnie ta historia od samego początku została skazana na taki obrót spraw, co bardzo mnie wkurzyło. Nikt nie miał absolutnie żadnego wyboru. Wszystko toczyło sie według niebywale przewidywalnego scenariusza. Niby przeciętnie inteligentni bohaterowie, a okazuje się, że potrafią wybrać zawsze mniejsze zło... Tak, jakby ten incydent miałby byc ich wielkim, a może i nawet pierwszym, prawdziwym sukcesem. Marne pocieszenie dla ledwo skleconej rodziny dręczonej alkoholem i bezrobociem.
Sam pomysł na horror nieszablonowy,
ale nie wykorzystano potencjału, jaki ze soba niósł. Świat
przedstawiony w powieści jest niebywale i bolesnie realistyczny i
przerażający w swojej (naszej!) bezkompromisowej i demonicznej
rzeczywistości. Świat towarów niepewnego pochodzenia, paserstwa,
policyjnych nalotów i bezrobocia. Świat bardzo bliski smutnemu
wizerunkowi Krakowa na jaki zapracował sobie przez ostatnie lata. Ma
to jednak swoja ogromna zaletę... Jako osoba, która dosyć dużo
czasu spędza w tym mieście, dobrze orientuję się gdzie które
zdarzenie mogło miec miejsce, jak dana scena mogłaby wygladać. Ale
to przywilej tylko osób znających to miasto. Co więcej, mój
grzeczny, studencki umysł skażony został masą informacji o
brudnych miejscach, koło których przejeżdżam codziennie, o
których nie wiedziałam, i raczej wiedzieć powinnam. Bronowice już
chyba nigdy nie będą mi sie kojarzyc z pewnym znanym dramatem, a
zostaną juz na zawsze skojarzone z dramatem staruszka i jego rudego
kota.
Pomysł na historię bardzo mi sie spodobał, aczkolwiek motyw układanki, którą znajduje główny bohater wydaje mi sie byc marną próbą przekazania czegoś jako problemu skomplikowanego i wymagającego. Równie dobrze mógł to być przeklęty tupecik czy po prostu wspomniany, demoniczny czworonóg... Ale puzzle? Może od razu kluczyk do szkatułeczki z odpowiedziami na wszystkie problemy tego świata?
Jak dla mnie, ksiażki tej nie da sie nie lubić. Może i nie powala z nóg, nie błaga o film, serial i wpisanie do kanonu lektur szkolnych, ale coś w niej jest. Raz na zawsze czaruje pewne zakątki nie tlyko Krakowa, ale i świadomości; tego, jak postrzegamy miasto. Odwraca uwagę od Sukiennic i Krupniczej, kieruje ją w stronę demonicznego Krakowa. Nawiedzonego przez duchy tych, którym się nie udało. Polecam, ale nie przesadnie. Po prostu warto sięgnąć.
Pomysł na historię bardzo mi sie spodobał, aczkolwiek motyw układanki, którą znajduje główny bohater wydaje mi sie byc marną próbą przekazania czegoś jako problemu skomplikowanego i wymagającego. Równie dobrze mógł to być przeklęty tupecik czy po prostu wspomniany, demoniczny czworonóg... Ale puzzle? Może od razu kluczyk do szkatułeczki z odpowiedziami na wszystkie problemy tego świata?
Jak dla mnie, ksiażki tej nie da sie nie lubić. Może i nie powala z nóg, nie błaga o film, serial i wpisanie do kanonu lektur szkolnych, ale coś w niej jest. Raz na zawsze czaruje pewne zakątki nie tlyko Krakowa, ale i świadomości; tego, jak postrzegamy miasto. Odwraca uwagę od Sukiennic i Krupniczej, kieruje ją w stronę demonicznego Krakowa. Nawiedzonego przez duchy tych, którym się nie udało. Polecam, ale nie przesadnie. Po prostu warto sięgnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz